< ktoś? >
środa, 30 września 2015
Od Chrisa
Nie jest łatwo się przystosować chociaż się starasz. Nie wiedzą wpakowałem się w bagno. Świat którego nie znałem jest jak wojna która wisi w powietrzu. Niby cisza między stroną dobra i zła lecz to tylko cisz przed burzą. Ludzie szybko nie zapominają są pamiętliwi jak choler.a. Nie wiem co myślałem przychodząc do tej szkoły. Akademia to dopiero szkoła życia. Na razie obserwuje ale już wiem, że ważne jest kim jesteś, jak wyglądasz, skąd pochodzisz, z kim się zadajesz. Nigdy nie znałem ludzi tak bezpośrednio. Są o wiele trudniejsi nisz to co sobie wyobrażałem. To dziś czeka mnie ciężki dzień. Wczoraj jak przyjechałem tylko obserwowałem ale dziś muszę już uczestniczyć w tych durnych lekcjach. I komu ma to służyć.... Zawsze spałem do południa więc zmiana grafiku dnia też nie należy do łatwych. Ledwo zmusiłem się aby wstać z łóżka. Wziąłem szybki prysznic i po długim zastanowieniu dobrałem sobie ciuchy. Założyłem dżinsy, biało koszulkę i skórzaną czarną kurtkę. Po długich męczarniach z włosami nareszcie udało mi się je ułożyć. Mimo tych starań nad własnym wizerunkiem i tak wyglądałem jak zombi. Jedyną rzeczą jaką teraz pragnę był by kubek gorącej, mocnej kawy. Rozejrzałem się po swoim pokoju. Ehh... jeden dzień i już kompletny burdel. Przydała by się sprzątaczka szkoda, że owaka tu nie służy. W pokoju znalazłem jakiś śmieszny plan zajęć. Pierwsze co mnie czeka to jakieś techniki walki. Byłem już spóźniony więc postanowiłem najpierw udać się do jadalni i za dobyć się kawy a resztą będę martwić się potem. Bez trudu znalazłem jadalnie, która była kompletnie pusta. Usiadłem przy jednym ze stołów i powoli piłem pozwalając aby moje spóźnienie było co raz bardziej widoczne. Drzwi do jadalni się otworzyły...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz