wtorek, 22 września 2015

Od Jacqueline cd Williama

Upadłam. Jakiś typek na mnie wpadł, a ja upadłam. A teraz jeszcze bezczelnie nie pomógł mi wstać i ominął mnie, jakby nic się nie stało. Natychmiast podniosłam się z ziemi i głośno stukając obcasami podeszłam do tego gościa, ściskając jego ramię. Odwrócił się, nawet nie zwracając uwagi na to, by chociaż mnie ostatecznie przeprosić, tylko patrzył na mnie wilczym wzrokiem. Miałam ochotę mu przyłożyć, jednak przypomniałam sobie słowa matki mówiące, bym zawsze zachowywała się, jak przyszła królowa.
- Jak śmiesz? - syknęłam w jego stronę, popychając go lekko, tak dla zasady. - Jak można być tak bezczelnym, aroganckim skurwy... - ucięłam. Nie powinnam przeklinać. Wzięłam głęboki oddech, starając się znaleźć odpowiednie słowo. - Dupkiem. Jak można być, aż takim dupkiem!? Jestem kobietą i powinieneś mnie teraz przeprosić za swoje paskudne zachowanie! Ty wiesz, kim ja jestem!?
Zmróżył gniewnie oczy, a wokół nas rozległy się pogwizdywania i oklaski. Prychnęłam. To tak, jakby w tej szkole dziewczyny miały odgrywać rolę księżniczek tylko czekających na ratunek. Znienawidziłam ją za to jeszcze bardziej.
- Mało mnie to obchodzi - powiedział gniewnie.
- Chciałeś sobie zrobić wroga, to proszę - parsknęłąm złośliwym śmiechem, obmyślając plan zemsty. Głos ojca w głowie powiedział mi, że wcale nie zrobił nic złego. Wyciszyłam go i skupiłam się na głosie matki, krzyczącym: "Skrócić o głowę!". - Nawet nie masz pojęcia do czego jestem zdolna. Zniszczę cię, to ci obiecuję - nadal nie rozumiałam, dlaczego tak się wkurzam. Miałam najwyraźniej to po matce, że denerwowałam się z byle powodu, a ludzie przez to ginęli. Tak czy inaczej, odwróciłam się od niego, pozostawiając tego faceta, kimkolwiek był, za sobą. Jak ja uwielbiałam nienawidzić ludzi, nawet za nic.

William?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz