- Jak śmiesz? - syknęłam w jego stronę, popychając go lekko, tak dla zasady. - Jak można być tak bezczelnym, aroganckim skurwy... - ucięłam. Nie powinnam przeklinać. Wzięłam głęboki oddech, starając się znaleźć odpowiednie słowo. - Dupkiem. Jak można być, aż takim dupkiem!? Jestem kobietą i powinieneś mnie teraz przeprosić za swoje paskudne zachowanie! Ty wiesz, kim ja jestem!?
Zmróżył gniewnie oczy, a wokół nas rozległy się pogwizdywania i oklaski. Prychnęłam. To tak, jakby w tej szkole dziewczyny miały odgrywać rolę księżniczek tylko czekających na ratunek. Znienawidziłam ją za to jeszcze bardziej.
- Mało mnie to obchodzi - powiedział gniewnie.
- Chciałeś sobie zrobić wroga, to proszę - parsknęłąm złośliwym śmiechem, obmyślając plan zemsty. Głos ojca w głowie powiedział mi, że wcale nie zrobił nic złego. Wyciszyłam go i skupiłam się na głosie matki, krzyczącym: "Skrócić o głowę!". - Nawet nie masz pojęcia do czego jestem zdolna. Zniszczę cię, to ci obiecuję - nadal nie rozumiałam, dlaczego tak się wkurzam. Miałam najwyraźniej to po matce, że denerwowałam się z byle powodu, a ludzie przez to ginęli. Tak czy inaczej, odwróciłam się od niego, pozostawiając tego faceta, kimkolwiek był, za sobą. Jak ja uwielbiałam nienawidzić ludzi, nawet za nic.
William?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz