środa, 23 września 2015

Od William'a CD Jacqueline

Odwróciłem się i poszedłem w wcześniej wyznaczonym celu. Niespecjalnie się przejąłem dziewczyną choć świadomość posiadana pierwszego wroga była najlepszą jaka mogła mnie dzisiaj spotkać. Do tego to nie ja do tego doprowadziłem, no dobra może i tak, ale to nie ma znaczenia. Z drugiej strony nie podobało mi się, że dziewczyna uważa się za taką wspaniałą jeszcze się zdziwi jak się dowie na co mnie stać. Doszedłem do jadalni, o tej porze wszystko było jeszcze pozamykane. Pierwszym posiłkiem jakim mają zaserwować miała być kolacja, więc kucharze nie zaczęli nic jeszcze robić mieli czas. Po jadalni oczywiście była kuchnia i to ona była moim celem Oczywiście była pozamykana na cztery spusty, ale biorąc pod uwagę kim jest moja matka moja magia też musiała być na dobrym poziomie. Włamałem się i przejrzałem zawartość wszystkich półek. Po co? Odpowiedz była bardzo prosta. Przecież muszę mieć jakieś pojęcie z czego mogę skorzystać do zrobienia czegoś na uśpianie kogoś itp. Oczywiście mieliśmy lekcje z eliksirami, ale to nie było to samo co pyłki usypiające i tym podobne przydatne rzeczy. Zawartość bardzo mnie ucieszyła. Zapowiada się dobra zabawa. Wyszedłem dokładnie wszystko za sobą zamykając. Potem jak gdyby nigdy nic wyszedłem na dwór. Tym razem nie miałem już jakiegoś celu chciałem się po prostu przejść. Chociaż z drugiej strony mógłbym trochę potrenować, nie wyszło by mi to na złe. Trening akurat był rzeczą ważną. Miałem zamiar iść na Góry Wysokie się po wspinać, jednak powstrzymało mnie uczucie, że ktoś na mnie patrzy. Nie było to zwykłe spojrzenie, przepełnione było nienawiścią. Nie musiałem nawet spoglądać i tak wiedziałem kto to,a mimo to spojrzałem i zmierzyłem dziewczyną pustym spojrzeniem
-Nie wiesz, że złość piękności szkodzi "księżniczko"?- spytałem trochę drwiąco

Jacqueline?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz