wtorek, 22 września 2015

Od Lauren

- Lau ! - usłyszałam głos mojego brata
- Co ? - zapytałam z udawanym zdziwieniem
- Jedziesz do Akademii w Asevill ! - Tak to mój starszy brat Levi  który oczywiście przejmie tron
- Cieszę się tak bardzo że chyba zaraz się ze rzygam... mówiłam że nie chcę tam jechać ale no niestety muszę - Matka nie doczekała się takiej sławy jak jej siostra Bella ale o niej baśń też jest tylko w dzisiejszych czasach o niej zapomniano. Nie kończy się dobrze ale na szczęście koniec w baśni nie oznacza końca w naszym świecie przecież jakby nie było to połowa z nas by teraz nie żyła. W Grintree miałam wszystko czego chciałam ale nie ja muszę do Asevill miasta w którym jest zła i dobra strona a rodziny królewskie są trzy no chyba sobie jaja robią tu musiałam ojca słuchać a teraz mam słuchać jeszcze trzech królów... to jedyne czego pragnę. Z niezadowoleniem wróciłam do czytania. Levi spojrzał na lekturę i powiedział
- Ciekawy wybór chcesz się matce podlizać ?
- Nie... po prostu lubię moment kiedy Dei zabija mamę - powiedziałam z niesmakiem. Nie chciałabym żeby jakiś chłopak albo dziewczyna na koniec baśni o mnie przebiło mnie mieczem albo zatruło... ale trzeba liczyć się z najgorszym.
***
Droga była długa... choć wydaje się że to wspaniała droga aż z Grintree jest świetna to taka nie jest... jest pełna kwiatów itd ale brakuje jej tego czegoś. Jestem pewna że jak tylko wejdę do akademiku poznam tę osobę co z dominuje w mojej baśni. Podeszłam do drzwi a po chwili otworzył mi je jeden z tych nie z bajki postaci albo nie daj basniażu ten który nie zdał jakiejś akademii.
- Dziękuję - powiedziałam głosem słodkim a mężczyzna uśmiechnął się. weszłam i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to portrety najlepszych uczniów. Diabolina, Bella itd. Poszłam do pokoju który wyznaczono mi. Czekały tam na mnie moje rzeczy. Wykąpałam się i przebrałam w białą bluzkę i czarne jeansy. Co prawda księżniczka powinna nosić suknie ale szczerze to jakoś tego nie pochwalam. Moja matka i jej siostra za to kochają suknie i to złote... Wyszłam na korytarz w poszukiwaniach jakiegoś nauczyciela. Kiedy doszłam do jednego z korytarzy poczułam kogoś obecność. Odwróciłam się za mną nikogo nie było spojrzałam w prawo też spojrzałam w lewo i zobaczyłam tę osobę. W pierwszym momencie kogoś mi przypomniała a w drugim zwątpiłam...

Ktosiu ? 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz