- Biedactwo nie dostałeł dziś jeszcze jedzenia pośle kogoś po jakiś kawałek mięsa dla ciebie - wiedziałam że nie chodzi o jedzenie ale jednak coś się działo z nią a jak jej się coś dzieje to i mi. Wygiął kark w momencie kiedy ktoś zapukał to była Evie moja pokojówka.
- Evie przynieś mi proszę kawałek mięsa dla Frot - sama miała za deimona dużego kota więc jej to nie zdziwiło a jej kot uwielbiał Frot coś muszą mieć po nas w końcu mają część naszej duszy. Evie przyniosła mi dość duży kawałek mięsa a ja dałam go Frotowi. Zjadł go szybko i poszłyśmy się przejść do salonu ale jak na złość trafiłyśmy do złego (wcale nie specjalnie). Przez jakiś czas byłam sama ale po chwili weszła... córka Królowej Śniegu. Spojrzałam na nią i się uśmiechnęłam. Zaczęłam głaskać Frot'a
- Cześć... jestem Lauren - spojrzała na mnie z "zaciekawieniem "
- Dobra i to na dodatek od tej co przegrała - roześmiała się.
- Jakby nie było twoja matka też przegrała - Uśmiechnęłam się szerzej a Frot zaczął mruczeć. - Ale ja starałam się być miła - mruknęłam
- Cześć... jestem Lauren - spojrzała na mnie z "zaciekawieniem "
- Dobra i to na dodatek od tej co przegrała - roześmiała się.
- Jakby nie było twoja matka też przegrała - Uśmiechnęłam się szerzej a Frot zaczął mruczeć. - Ale ja starałam się być miła - mruknęłam
Livie ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz