-Mój ojciec jest kuzynek Claytona tego z "Tarzana". Właściwe to nawet nie interesowałem się z jakiej jest bajki- coś kiedyś wspominał o wyprawach morskich i wyspach, ale nigdy nie sięgnąłem po tą baśń. Wydawała mi się zbyt żałosna. Wiem tyle, że jakaś grupka czarnych go pobiła- nic ciekawego.
-A matka?
-Znasz może "Śpiącą królewne"?- pókiwała głową. Jak można by nie znać- to pewnie kojarzysz też wiedzę której nie zaproszono?- moje oczy zaświeciły na zielono- więc jak już zdążyłaś się domyślić jestem jej synem. Niestety jej zakończenie było żałosnen, więc nie ma się co chwalić. Zawsze jak to czytałem robiło mi się niedobrze. Ale nie sądzę byś to zrozumiała. Ty też chcesz swojego "długo i szczęśliwe"?- wypowiedziałem te słowa z odrazą. Zawsze, gdy byłem zmuszony dojść do końca i przeczytać "i żyli długo i szczęśliwie" spalałem książkę, albo niszczyłem ją w inny sposób. Nie cierpię tego. Zwłaszcza, żeoboje moich rodziców przegrali. Nie chciałem nigdy podzielić ich losu. Ja tak nie skończe. Nie ma mowy. Dziewczyna w końcu chyba po moim całym nudnym monologu postanowiła coś powiedzieć.
Willow?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz