Do tego w honorowym miejscu nad stoliczkiem moja kolekcja noży. Noży, oczywiście, do walki.
Witam więc w moim pokoju. Mimo, że jestem po stronie dobra, wszystko tu wygląda nad wyraz ponuro i mrocznie. Rozejrzałam się dookoła siebie i sięgnęłam po jeden z tytułów, który leżał na stoliczku tuż obok wcześniej wspomnianego modelu Ziemi.
Jednym ruchem ręki strzepnęłam kurz z księgi i spojrzałam na tytuł. "O obrotach sfer niebieskich" - na skórzanej okładce widać było ten wyblakły napis. Uśmiechnęłam się pod nosem. Książki o astronomii są zdecydowanie najlepsze. Gdy myślę o tym, jak nieskończony jest Wszechświat, przechodzą mnie ciarki.
Nie wiem, ile czytałam, ale wiem, że dobre parę godzin. Nie zauważyłam, że przesiedziałam nad lekturą aż do świtu. " Czyli czytałam w nocy?", pomyślałam nieprzytomnie. Odłożyłam cenną dla mnie rzecz z powrotem na stolik i wstałam, trąc zmęczone oczy. Wyjrzałam przez wyżej wymienione ogromne okno. Było zbyt pięknie, by teraz nie wyjść. Wzięłam jeden z moich noży z kolekcji i wyszłam z pokoju, zamykając go na klucz. Skierowałam się w stronę lasu. Słyszałam, że jest podzielony na trzy części: Dobrą, złą i wspólną. Doszłam do tej ostatniej, gdzie się zatrzymałam. Zobaczyłam w oddali sylwetkę jakiejś dziewczyny. Nie minęła chwila, kiedy ze zdziwieniem obie zorientowaliśmy się, że stoimy dość blisko siebie. Postanowiłam przejąć inicjatywę nad rozmową.
- Cześć - powiedziałam nieco zbyt poważnym głosem - Jestem Willow, a ty?
Patrząc towarzyszce w oczy, podałam jej rękę.
Jacqueline?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz