-Ty mnie dziewczynko chyba z kimś pomyliłaś- powiedziałem- Nie jestem jakimś księciem, który za machnięciem różdżki i powiedzeniem czegoś tępego nagle stanie się dobry i zostanie twoim przyjacielem?
-Nie powiedziałam nic na temat przyjaciół- stwierdziła, olałem to jednak.
-A sądzisz, że po powiedzeniu, że powinniśmy dać sobie spokój i odpuścić ścieżkę wojenną, którą chwilę wcześniej sama zaczęłaś?- nie byłem ani trochę zadowolony. Co prawda moim nemezis powinien być ktoś dobry, ale biorąc pod uwagę jej teraźniejsze zachowanie to mogło podchodzić pod dobrych co chcieli spokoju i ładu. Chociaż chciałbym by mój nemezis był silny. Nie lubię jeśli coś idzie zbyt łatwo- Jesteś żałosna i pomyśleć, że wziąłem cię za jędzę na wysokim poziomie- jędza sensie pochwalnym- Zresztą, niech ci będzie. Nie mogę mieć za nemezis kogoś tak żałosnego i słabego- odwróciłem się do niej plecami- baw się dobrze w jakieś niszowej baśni- burknąłem i odszedłem. Zepsuła mi dobry humor. Oczywiście nie miałem zamiaru tak łatwo odpuścić czasami przecież "przypadkiem" coś może się jej stać, ale nie ma mowy bym traktował ją poważnie.
Jacqueline?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz