-Chciałeś mnie zastrzelić, co?-Mruknęłam przejeżdżając czarnym pazurem po jego twarzy, z ranki spłynęło kilka kropel posoki.Uśmiechnął się tylko i splunął mi w twarz.Wytarłam policzek z wściekłym pomrukiem.-Spokojnie...utemperujemy cię.Śmierć będzie nauczką.
-Nie dosyć...maż już krwi na rękach, a właściwie...kłach?Wróciłem do wioski...a zastałem tam tylko anarchię, która pozostała po twych odwiedzinach.-Jęknął gdy wbiłam szpony w jego brzuch, nie naruszyłam organów, znam się na fizjonomii.
-Chciałam wiedzieć czy urodził się tam ktoś imieniem Wolfgang, gdy spytali jak mam na nazwisko, a ja odpowiedziałam zaatakowali mnie.Myśleli, że srebrne kule pomogą.Głupcy.Najpierw...-Moje źrenice skurczyły się.-trzeba trafić.-W tym momencie uderzyłam go z całej wilczej siły w głowę,Przemieniłam się i zawlokłam jego bezwładne ciało do mojej tymczasowej siedziby.Ocknął się wieczorem, był już związany.Leżałam na brzuchu opierając pysk na skrzyżowanych łapach, kłapnęłam kilka razy pyskiem, a z gardła wydobył się ludzki głos.
-Więc...drogi Myśliwy...mam pytanie.Znałeś kogoś takiego jak Wolfgang Scissors?
-Wdałaś się w ojca mała s*ka...-Liny owiązane ciasno w okół jego ciała były przesiąknięte juchą.
-ZAMKNIJ SIĘ!-Warczałam.
-Nie mam ochoty cię słuchać, nie jesteś nawet człowiekiem...JESTEŚ POTWOREM!-To były jego ostatnie słowa.Skoczyłam na niego i wgryzłam się w płuca, podrzuciłam go do który, a on opadł na ziemie z hukiem, było słychać dźwięk łamania kości.Na koniec pożyłam łapę na jego twarzy i przycisnęłam do dołu, czaszka pękła, skóra także...z rany wylewała się krew, kawałki mózgu, oczu i kości.Zaczęłam szybko oddychać, opuściłam tamto miejsce jak najszybciej, nie wiedziałam gdzie biegnę, po prostu tam gdzie mnie instynkt poniesie...rano opadłam z sił, nawet nie zauważyłam kiedy zmieniłam się w człowieka.Obudził mnie szelest.Przede mną stanął nieznajomy człowiek.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz