*******************
Powoli dociera do mnie głucha cisza. Otwieram oczy, lecz nie dociera do nich nic, prócz przytłaczającej ciemności. Nie mam pojęcia, gdzie się znajduję i co tutaj robię. Imię... pamiętam je, chociaż nic mi nie mówi. Powoli podnoszę się z zimnej posadzki i po omacku szukam wyjścia.
Docierają do mnie fragmenty obrazów, które tworzą niespójną całość.
"Skąd się tutaj wzięłam... Ah, no tak. Wywieźli mnie gdzieś, gdzie nie będę wchodzić im w drogę...". Stanęłam przed wielkim lustrem i spojrzałam na siebie. Dlaczego mój dotyk nie działa na mnie? Dlaczego... nie mogę zakończyć ich problemu już teraz?
Wzdrygnęłam się i podeszłam do okna. Delikatnie odsłoniłam firanę i oparłszy się o ścianę spokojnie obserwowałam pogrążony we śnie świat. Godzina na zegarze pokazywała trzecią nad ranem, ale nie widziałam w tym nic złego. Nakrapiane gwiazdy na czarnej płachcie nieba kryły się w blasku księżyca w nowiu. A na zewnątrz tylko błoga cisza...
Otwieram drzwi, które skrzypnęły nieprzyjaźnie i wybiegam na podwórko. Mknę boso, niczym duch w białej sukience i kładę się na pobliskim wzgórzu. Trawa jest lekko wilgotna od rosy, ale to przyjemne uczycie sprawia, że przechodzą mnie miłe dreszcze. Wiatr delikatnie smyra moje policzki, niezdarnie rozwiewając kosmyki moich rudych włosów. Niesamowicie piękna noc.
Ktoś mi kiedyś powiedział: "Wszyscy jesteśmy pod tym samym niebem. Ten sam księżyc i te same gwiazdy kołyszą nas do snu, to samo słońce oślepia nas za dnia." Ale minie pewnie sporo czasu, nim ktokolwiek zrozumie te słowa.
Że każdy jest sobie równy...
Rozmyślałam tak dwie godziny, aż oczyściłam myśli ze zmartwień i wstałam, by powitać nowy świt. Aż usłyszałam za swoimi plecami zgrabny rytm kroków...
Ktokolwiek ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz