czwartek, 24 września 2015
Od Willow cd Williama
Spojrzałam na niego przenikliwie, po czym zdecydowałam się na wyjawienie wszystkich informacji, których był ciekaw.
- Moi rodzice to Jack i Sally Skellington. Powinieneś ich znać, jeśli kiedykolwiek słyszałeś o "Miasteczku Halloween" stworzonym przez Tima Burtona - wyjaśniłam wszystko jednym tchem. Kiedy wspominałam jakąś baśń albo historię, naprawdę ciężko mi było mówić o autorach. No ale to oni stworzyli naszych rodziców, więc także i nas. Czułam się jak taka kukiełka. To Tim Burton, mimo że nie obmyślił w swojej historii mnie i mojego charakteru oraz wyglądu, to jednak właśnie on mnie stworzył i mną kontrolował. Zapisywał wszystkie zachowania. Sytuacje. Wszystko z góry zaplanowane. Równie dobrze córka kościotrupiego króla mogłaby być strachliwą dziewczyneczką, również złożoną z samych kości. Coś jednak sprawiło, że jestem, o dziwo, zwykłą ludzką dziewczyną z wielką odwagą i niezależnością. Byłam ciekawa, jak to było na początku zaplanowane.
- Czyli strona zła czy dobra? - William wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałam na niego nieprzytomnie, a on powtórzył pytanie. - Ciężko jest to określić, bo... Bo nie jest do końca jasne, czy Jack Skellington jest całkowicie dobrym czy zupełnie złym charakterem. - dodał po chwili.
- Ja jestem w każdym razie dobra - wzruszyłam ramionami - A mój ojciec, Jack, jest chyba neutralny - zmrużyłam oczy, jakby to miało mi pomóc w myśleniu. - W sumie... Nie widać, po której jestem stronie? - zapytałam z ciekawości, oglądając siebie w tafli wody w jeziorze, przy którym stałam.
William pokręcił głową.
- Niezupełnie - przyznał - Czasem trudno to określić.
- Cóż - machnęłam ręką - Ja tu się rozgadałam, a ty nic. Po jakiej ty jesteś stronie i z jakiej baśni pochodzisz? - zapytałam, przechylając głowę.
William?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz