"Znowu wory pod oczami"- jęknęłam w myślach i szukając kosmetyków umożliwiających mi ich zasłonięcie.
"Włosy w gorszym stanie chyba znajdować się nie mogą"- krzyknęłam sobie w myślach. Na głowie brakowało mi tylko ptaków wychowujących pisklęta do idealnego gniazda. Rozczesałam szybko włosy i związałam je w luźny warkocz. Podeszłam do szafki z ubraniami i znalazłam idealny komplet na dzisiejszy dzień, ponieważ postanowiłam zająć się moją pracą domową w postaci znalezieniu 5 wstążek w lesie i "ochrzczenia" broni. Ubrałam czerwoną koszule w kratkę, zniszone jeansy oraz czarne kozaki. Do torebki wrzuciłam sztylet oraz odrobiną czarnych łez.
Wyszłam z akademii i ruszyłam w stronę lasu. Pierwszą wstążke znalazłam bardzo szybko, tuż przy ścieżce przywiązaną do drzewa. Problem pojawił się, gdy okazało się, że nie potrafię chodzić po drzewach. Gałęzie trzeszczały cicho, a ja wspinałam się coraz wyżej próbując zdobyć wstążke. W końcu ją złapałam. Podniosłam ręce do góry, świętując zdobycie pierwszej, czerwonej wstążki, ale zapomniałam, że ciągle jestem na drzewie. Runełam na plecy z 10 metrów. Nie mogłam złapać oddechu. Zastanawiałam się, jakim cudem przeżyłam, nie łamiąc sobie karku. Podniosłam się, trzymając się drzewa i mocno chwiejąc. W końcu mogłam ruszyć dalej już ze słabnącym bólem. Krążyłam po lesie. Po wstążce nie było śladu. Dopłuki przed oczy nie wyskoczyła mi hybryda lwa i kobiety.
-Tego szukasz?- odezwał się do mnie stwór machając łapą trzymającą drugą, czerwoną wstążke
-Och, tak- powiedziałam- Możesz mi to oddać?- zapytałam grzecznie
-Oczywiście, że nie- na twarzy postaci pojawił się złośliwy uśmiech- Musisz odpowiedzieć mi na zagadkę
-Dawaj tą zagadkę, nie mam całego dnia- mruknęłam pod nosem.
-Bezlitośnie zjada: ptaka, drzewo, kwiat i gada.
W pył żelazo zmieni, zrobi piach z kamieni- złośliwy uśmiech nie zniknął. Zaczęłam się zastanawiać nad pierwszą częścią zagadki. Niestety nie udało mi się to. Zabrałam się za drugą część. "W pył żelazo zmieni, zrobi piach z kamieni". Po tym obrazu zrozumiałam odpowiedź.
-Czas!- krzyknęłam
-Dobrze- stanęła postać, rozpływając się w powietrzu, zostawiając na ziemi wstążke. Podniosłam ją i związałam na ręce jak pierwsza zdobycz.
Trzeciej wstążki nie musiałam szukać długo. Szybko zobaczyłam geparda z czerwoną wstążką zastępującą obroże. Ruszyłam za nim w pogoń, gdyż zwierzę, gdy tylko mnie ujrzało, zaczęło uciekać. Wyciągnęłam z torby sztylet. Jako wampir wykorzystałam swoją super szybkość i szybko dogoniłam zwierzę, odcinając mu z szyi wstążke.
Ruszyłam dalej zawiązując na ręce kolejną wstążke. Nagle poczułam, że coś łapie mnie za kostkę i zawiązuje się na niej zaczynając otaczać drugą nogę. Zobaczyłam przy nogach "dzikie pnącza". Próbowałam je odciąć i uciec, ale mi to nie wyszło. Zaczęłam przeszukiwać kieszenie, mając nadzieję, że coś znajdę. I nie myliłam się. Na dnie torebki znajdowała się zapalniczka, która szybko pomogła mi pozbyć się zielska. Do jedynego nie spalonego pędu, przywiązana była czwarta wstążka, która szybko znalazła się na mojej ręce.
Nagle zobaczyłam jezioro, ale ostatniej wstążki nie było.
-Proszę wstążko znajdź się- powiedziałam sama do siebie siadając na ziemi koło jeziora. Po tych słowach z jeziora wynurzył się potwór morski i podał mi czerwoną wstążke.
-Trzymaj tą wstążke, za słowo proszę- powedział potwór i zanurzył się w wodzie. Gdy tylko się zanurzył podbiegł la m do tafli wody i wlałam do jeziora czarne łzy. Zanurzyłam sztylet, który się zaświecił, a po chwili pokazały się na nim czarne paski na rękojeści.
Gdy tylko to zobaczyłam, pobiegłam pokazać nauczycielowi, który zadał nam to zagadnienie sztylet oraz 5, czerwonych wstążek.
<KONIEC>
4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz