sobota, 17 października 2015

Od Tiago cd. Alana

Kolejna nudna lekcja. Nauka walki mieczem. Tym razem jednak wymyślili sobie zajęcia na dworze. Już od jakiegoś czasu trwała lekcja kiedy ktoś nagle przybiegł. Nawet nie zwróciłem na to uwagi. Spojrzałem tam dopiero wtedy kiedy usłyszałem nauczyciela mówiącego coś do mnie.
-Tiago, ćwiczysz z tym nowym. Pokaż mu co i jak.
Westchnąłem. Nie cieszyłem się tym, że musiałem zmienić partnera. Zresztą na kogo. Przecież on wygląda jak dziewczyna. Jestem niemal pewien, że nie potrafi walczyć mieczem. Z kwaśną miną opuściłem mojego dotychczasowego partnera. Rudowłosy chłopak podszedł do stojaka z mieczami. Wybrał jeden z tych cięższych. Ech… Masakra. Kiedy Anal, Alan czy jak mu tam dalej próbował utrzymać miecz załamałem się.
-Nie ten… Jesteś do niego za niski, wybierz lepiej wyważony… -mruknąłem zirytowany.
Chłopak spojrzał na mnie jakbym mówił do niego w innym języku. Wywróciłem oczami i westchnąłem.
-Ten powinien być w porządku -powiedziałem i podałem mu mniejszy i krótszy miecz.
Przez resztę zajęć coraz bardziej byłem zirytowany. Przecież rudy nawet nie potrafił odparować słabego ataku. Odetchnąłem kiedy zajęcia się skończyły. Na następnej lekcji strzelaliśmy z łuku. Nawet dobrze mi szło. Aż się zdziwiłem kiedy zobaczyłem, że rudowłosy chłopak nieźle sobie radzi. Kiedy skończyliśmy wszyscy skierowali się do stołówki. Nie byłem głody więc postanowiłem poczekać chwilę i pospacerować. Poszedłem szybko w stronę lasu. Nie minęło nawet 5 minut kiedy postanowiłem jednak wrócić do swojego pokoju. Szedłem w stronę akademii kiedy usłyszałem czyjąś… rozmowę?
-Eee? Decha? No nic, jakoś to przeżyjemy… -usłyszałem nieznany głos.
Trochę mnie to zaniepokoiło.
-P-p-puśćcie mnie… -kolejny głos, o wiele cichszy i skądś go kojarzyłem.
Przyspieszyłem kroku. Nagle zauważyłem jakiś trzech napakowanych chłopaków. Stali przy najprawdopodobniej jakieś osobie, którą przypierali do ściany. Przyjrzałem się dokładnie. Już wiem skąd kojarzyłem tamten głos! To ten nowy. Alan? Tak, chyba tak się nazywał. Wyraźnie widać było, że płakał, a w jego oczach można było zobaczyć czyste przerażenie. Co jak co ale miarka się przebrała kiedy skojarzyłem fakty i zrozumiałem co tu się dzieje. Byłem mega wkurzony. Tak, wiem, może i sam jestem dupkiem, ale to co oni zamierzają zrobić to cios poniżej pasa. Nie zwracając uwagi na konsekwencje moich czynów szybko pstryknąłem palcami, a wokół tamtych chłopaków zapanowała ciemność. To był impuls. Niemalże podbiegłem do nich i kiedy pierwszy z nich dostał pięścią w twarz zaczęli się rozglądać zdezorientowani. Uśmiechnąłem się wrednie. Uwielbiałem bójki. Po chwili drugi dostał tylko tym razem w brzuch. Mocno spanikowani i zdezorientowani szybko zaczęli uciekać w stronę akademii. Uspokoiłem powoli swój oddech. Odwróciłem się i spojrzałem na chłopaka. Siedział przy murku z głową „w kolanach” i cicho płakał. Pstryknąłem palcami, a wokół znowu zrobiło się jasno. Nie wiedziałem zbytnio co teraz zrobić. Zawsze to ja byłem tym, który powodował, że ktoś płacze itp. Niepewnie usiadłem obok chłopaka. Delikatnie przytuliłem go. Nie wiedziałem jak na to zareaguje. Zdziwiłem się kiedy chłopak wtulił się we mnie i zaczął wypłakiwać się w moją koszulkę. Byłem trochę zdezorientowany. Po chwili jednak zacząłem szeptać mu do ucha uspokajające słowa. Minęło trochę czasu zanim chłopak powoli przestawał płakać. Po chwili odsunąłem się i wstałem. Wyciągnąłem do niego rękę chcąc pomóc mu wstać. Jednak on tylko popatrzył na mnie ze strachem w oczach. Westchnąłem. Podszedłem bliżej i wziąłem go na ręce. Na początku trochę się wyrywał, ale kiedy zrozumiał, że nie mam zamiaru go puścić poddał się. Nie wiedziałem gdzie ma swój pokój więcej zaniosłem go do mojego. Położyłem go na łóżku, a sam usiadłem na krześle przy keyboardzie. Nie odzywał się ani nie ruszał. Patrzył się tylko tępo na sufit. Westchnąłem. Nie wiedząc co dalej mam robić po prostu odwróciłem się przodem do instrumentu i zacząłem grać…

<Alan??>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz