piątek, 30 października 2015

Od Alan'a cd Tiago

Alan leżał na dużym i miękkim łóżku. Oddychał cicho, ale niespokojnie. Obcy chłopak chyba nie miał co do niego złych zamiarów. Pomógł mu i ocalił od... Ugh, Rudy nawet nie chciał myśleć o tym, jak mogło się to zakończyć. Tępym i nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w sufit. A ładny był to sufit... W sumie czuł się zażenowany i lekko zawstydzony. Nie miał pojęcia, co powinien powiedzieć. I kiedy w jego głowie pojawił się obraz, na którym macają go te starsze typki, jego policzki zapłonęły. Szybkim ruchem zdjął buty i schował się pod kołdrą. Zwinięty w kłębek próbował odpędzić od siebie te myśli. Pierwszy dzień w nowej szkole i już wszystko potoczyło się nie tak, jak powinno. Gdy tak rozczulał się w posłaniu chłopaka, nagle usłyszał przyjemne dźwięki klawiszy keyboardu. Zaciekawiony odsłonił kawałek kołdry i rzucił okiem na miejsce, z którego ów odgłos się wydobywał. Tiago siedział na stołku i z wielką precyzją, ale zarazem lekkością i swobodą, przesuwał palce po klawiszach. Jakby robił to od zawsze, jakby instrument był jego nieodłączną częścią... Rudy patrzył na to z niedowierzaniem. Odrzucił kołdrę i siadł po turecku, po czym wyjął z kieszeni bloczek rysunkowy. Z rękawa zaciągniętej bluzy wyjął ołówek. Wolał tworzyć farbami, ale nie miał ich przy sobie. A scenę tą musiał uwiecznić. Tak, by potem mógł przenosić się do owego obrazu i bez końca słuchać tej pięknej muzyki... Szybkimi ruchami zaczął szkicować sylwetkę chłopaka, po czym wziął się za keyboard. Najbardziej skupił się na dłoniach. Chciał, aby zdawały się być w ruchu, a nie bezmyślnie wisieć w powietrzu. Pochylony nad bloczkiem rysował w skupieniu, wsłuchując się w dźwięki instrumentu. Rude kosmyki jego potarganych włosów opadały mu na czoło. Alan podpiął je spinką, nieświadomie robiąc z siebie uosobienie rudej słodyczy. Przygryzając wargi i mrużąc oczy, wykonał kilka ostatnich pociągnięć. Chwilę po tym Tiago przestał grać. Rudy schował bloczek i ołówek pod bluzę. Zebrał się w sobie i spojrzał nieśmiało na blondyna. I tak szybko spuścił wzrok...
- Em... No więc... Dziękuję za... - tu kompletnie się zaciął - za... Pomoc - dodał, nie mogąc przecisnąć przez swoje gardło słowa „gwałt".
Tiago spojrzał na niego, najwyraźniej zaciekawiony faktem, że Cycu raczył się odezwać.
- Nie ma sprawy - westchnął i skierował wzrok na duże okno i opadające z drzew liście.
Po upływie kilku sekund wstał i usiadł obok Rudego.
- Co tam rysowałeś? - powiedział, wskazując na bloczek ukryty pod jego bluzą.
Alan lekko się zarumienił. Ch**era, jak on to zauważył? Przecież grał, więc chyba musiał patrzeć na klawisze... Albo nie? Młody Scottland odwrócił wzrok.
- Nic takiego. Nie ważne... - odparł bez przekonania.
I zanim zdążył się zorientować, Tiago błyskawicznie zabrał mu bloczek rysunkowy.
- Nieeee! Oddaaaaaaj! - pisnął.
Szans na wyszarpanie bloczka nie miał żadnych, więc tylko schował się pod kołdrę, zażenowany. Tiago chyba nie spodziewał się ujrzeć tam samego siebie. Po chwili Rudy wychylił głowę spod pierzyny.
- Niesamowite... - mruknął blondyn, bardziej do samego siebie.
Alan uśmiechnął się, pokazując swoje białe kiełki.
- Naprawdę? Podoba ci się?! - niemalże wybuchnął entuzjazmem.
Chłopak lekko pokiwał głową, a wniebowzięty Rudy zabrał mu notatnik. Siadł na brzegu łóżka, tuż obok Tiago. Machał swoimi chudymi nóżkami w powietrzu. Palcem potarł ręce na rysunku, po czym odczekał kilka sekund. Po ich upływie narysowane dłonie zaczęły się poruszać, sunąc po keyboardzie. Gdy Rudy ponownie potarł kartkę, pojawiły się dokładnie odwzorowane dźwięki.

(Tiago?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz