wtorek, 13 października 2015

Od Tiago cd. Kingi

Kiedy dziewczyna w końcu wyszła z mojego pokoju nadal wrzał we mnie gniew. Postanowiłem, że pójdę się przejść aby się choć trochę uspokoić.
-Bloody idziesz ze mną? -zapytałem.
-Nie chce mi się -mruknęłam.
-Jak tam chcesz. Twoja sprawa. Zamykam cię na klucz.
Jak powiedziałem tak zrobiłem. Byłem można powiedzieć, wszędzie i nigdzie. Łaziłem tu i tam próbując się uspokoić. Kiedy w końcu zaczął mnie opuszczać gniew oczywiście znowu coś musiało się stać. Znowu ona. Byłem przy jakimś jeziorku i spoglądałem na dziewczynę. Siedziała opierając się o drzewo z wyciągniętym sztyletem do przodu. Przed nią stała chimera. Nie zwracając uwagi na stworzenie podszedłem do dziewczyny. Nie dziwcie się... Tam gdzie się wychowałem chimery są na porządku dziennym. Spojrzałem na Kingę.
-Co ty tu robisz? -zapytała.
-Aktualnie? Stoję i zastanawiam się czy ci pomóc czy nie -zaśmiałem się gorzko.
-No wiesz... Choć raz mógłbyś być miły i mi pomóc.
-Czy ja jestem pieprzonym rycerzem? -warknąłem.
-No nie...
-Właśnie -przerwałem jej. - Ale masz szczęście... Pomogę ci...
Podszedłem do Chimery i popatrzyłem się jej w oczy. Zacząłem z nią rozmawiać w myślach każąc się wynosić. Po chwili nie było śladu po stworzeniu.
-Gotowe -mruknąłem.

Kinga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz