piątek, 2 października 2015

Od Tiago "Zadanie 1 "


Ledwo co wstałem, a tu już okazało się, że jeżeli zaraz nie wyjdę to spóźnię się na pierwszą lekcje. Ach, walić to. W końcu zasady są po to aby je łamać. Nie idę na nią. Zresztą i tak pierwsza jest lekcja maskowania się w terenie. Umiem to doskonale. Przecież wystarczy, że zamienię się w cień i tyle. Ech… Powoli podszedłem do mojej walizki. Tak, nie rozpakowałem się jeszcze. Wyciągnąłem pierwsze lepsze ciuchy. Szybko się przebrałem. 
-Bloody! Rusz się! Idziemy coś zjeść! -krzyknąłem.
-A czyżbyś nie był już spóźniony na lekcje? -zapytała sarkastycznie.
-Och, odwal się. Pójdę na następną.
-Jak tam chcesz -mruknęła i w końcu się ruszyła.
Zarzuciłem jeszcze torbę na ramię i wyszedłem z pokoju. Zamknąłem drzwi i ruszyłem z Bloody do jadalni. Zjadłem coś na szybko. Spojrzałem na zegarek. Zaraz zaczyna się już kolejna lekcja. Czekaj. Co to było. A tak! Teraz była nauka walki. Ale ja jak to ja zamiast się ruszyć siedziałem dalej w jadalni. No co? Trzeba mieć wielkie wejście. Kiedy zauważyłem, że lekcja trwa już z dobre 15 minut w końcu poszedłem pod salę. Nie zwracając na nic uwagi wparowałem do klasy. Lekcja dłużyła mi się niemiłosiernie. W końcu nie wytrzymałem.
-Przepraszam, będzie coś zadane? -zapytałem.
Chciałem tylko to wiedzieć i mogłem już iść.
-A ty jesteś? -zapytał jeden z nauczycieli.
-Tiago Darkness.
-To ty spóźniłeś się na zajęcia?
Wzruszyłem tylko ramionami.
-Tak będzie coś zadane -powiedział drugi i zaczął coś tłumaczyć.
Szybko zakodowałem sobie w głowie, że po prostu mamy pójść do lasu, znaleźć pięć czerwonych wstążek i poświęcić swoją broń w jakimś tam jeziorze. A no tak. Podobnież czeka nas tam jakaś walka ze zwierzętami, potworami i roślinami. Ech… Nudy! Nie zwracając uwagi na to, że zajęcia dalej trwają, chwyciłem swoją torbę i wyszedłem z sali. Od razu wyszedłem z akademii i ruszyłem do lasu. Kiedy byłem już na miejscu stwierdziłem, że nie będę pracował w takich warunkach. Pstryknąłem palcami. Nagle wokół mnie zrobiło się ciemno. Czasem jednak dobrze mieć za ojca Pana Ciemności. Uśmiechnąłem się i ruszyłem przed siebie. No cóż. Ja widziałem idealnie w takich warunkach. Po chwili odnalazłem już pierwszą czerwoną wstążkę. Hm.. Coś za łatwo poszło. Nagle gdzieś z boku usłyszałem ryk. Yhy. Wykrakałem. Odwróciłem się w tamtą stronę. Co?! Przede mną stał sobie mały smoczek. Serio?! Nie mogli się bardziej postarać? Pff… Przecież nie będę się przejmował takim maleństwem. Po chwili poczułem ugryzienie w nogę. Nie, tak się bawić nie będziemy. Odrzuciłem go na bok i rozkazałem Bloody się nim zająć. Niestety po drugą wstążkę musiałem się wspiąć na sam czubek drzewa. Dobra. Niech im będzie. Po chwili stałem już na ziemi z wstążką w ręce. Poszedłem dalej. Nagle poczułem, że unoszę się do góry, a coś się wokół mnie owijało coraz ciaśniej. No tak. Teraz oczywiście przyszedł czas na rośliny. Zamieniłem się szybko w cień. Po chwili stałem już wolny. Szybko jeszcze poprzecinałem pnącza mieczem i ruszyłem dalej. Zebranie kolejnych trzech poszło mi dziwnie łatwo. Żadnych potworów, zwierząt czy roślin. Po jakimś czasie odnalazłem ostatni cel. Jezioro. Podszedłem do niego. Wydawało się dziwnie spokojne. Wrzuciłem kamyk. No tak. Czego ja się spodziewałem? Z jeziora wyszedł wodny potwór. Ech. Walczyłem chwilę z nim. Potem zwiał do jeziora. Spokojny już podszedłem do wody i zanurzyłem w niej swój miecz. Po wyciągnięciu miał charakterystyczne czarne końce. Uf… Skończyłem. Już spokojnie wróciłem do akademii. Zanim wszedłem do budynku jeszcze szybko pstryknąłem palcami i w lesie znowu było jasno.

***

Na następny dzień przekazałem nauczycielom wstążki i pokazałem im miecz. W sumie nawet fajnie teraz wyglądał. Poszedłem na kolejne zajęcia

-4


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz