sobota, 10 października 2015

Od Livie cd Colin

Poszłam na stołówkę. Wzięłam kurczaka i gotowane warzywa. Podeszłam do Colina.
- Mogę się przysiąść? - zapytałam bez emocji. On spojrzał na całą stołówkę po czym skinął głową, bym usiadła. Zabrałam się do jedzenia... a właściwie do grzebania w jedzeniu. Nie byłam głodna. Chłopak patrzył na mnie.
- Colin Pevensie - podał mi rękę. - A ty?
Wytrzeszczyłam oczy ze zdumienia. Przecież moja matka wtedy... porwała JEGO ojca! Edmunda Pevensie! Spojrzałam na chłopaka. Uścisnęłam jego rękę. Nie wiedzieć czemu... ufałam mu.
- Liv Rooney.
- Powiesz mi coś o sobie?
- A z jakiej racji?
- To ja zacznę. Mam 19 lat, jestem po dobrej stronie, a moim rodzicem jest Edmund Pevensie. Jestem następcą tronu Narnii. Jestem tajemniczy, rzadko się uśmiecham. Wydział wojowniczy. A ty?
- 19 lat, następczyni tronu, jestem samotniczką, wydział magiczny wystarczy? - nie chciałam wspominać o matce i złej stronie.
- A rodzic? Strona? - no i musiał spytać!
- Cóż... zgaduj. Niebieskie stroje, blond włosy, blada skóra, jasne oczy i cera, odporność na zimno, lodowate napoje, zamrożone serce... coś świta?
- Córka... - nie umiał tego wydusić. - ...
- Królowej Śniegu, strona zła.
Chłopak odsunął się ode mnie.
- Złym jest się z wyboru.
To powiedziawszy, spojrzał na mnie. Lekko się uśmiechnął.
- Dobrym też.
Wstałam i ruszyłam do wyjścia.


Colin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz