niedziela, 4 października 2015

Od Lysandra "Zadanie I"

Idąc korytarzem słyszałem jak każdy rozmawiał ze sobą o zadaniu jakie dała nam nauczycielka. Napotkałem Mihrimah, która podeszłą do mnie.
- Hejka, zrobiłeś już zadanie?
- Cześć, jeszcze nie, ale zastanawiałem się nad tym czy to w ogóle robić.
- Chyba nie chcesz olać pracy domowej?
- Nie wiem.
- Jak chcesz mogę ci pomóc.
- A ty przypadkiem nie masz innego zadania będąc w wydziale wojowniczym?
- No tak, ale mogę ci powiedzieć gdzie jest mantikora.
- Ach tak - powiedziałem uśmiechając się i opierając o ścianę.
- Ostatnio widziałam ją nad jeziorem.
- Ech ... dzięki, a dostane coś w zamian jak pokonam mantikorę?
- Emm ... dobrą ocenę?
- A może buziaka za odwagę?- Powiedziałem patrząc się na dziewczynę, która szybko zaczęła się rumienić. - Muszę się śpieszyć żeby odebrać jeszcze nagrodę- Dodałem kierując się w stronę wyjścia.
Spoglądając w kartkę z rzeczami, które muszę zebrać, szedłem w kierunku jeziora.
Odsuwając wzrok z kartki ujrzałem mantikorę, która piła wodę z jeziora. Używając mocy wody stworzyłem ogromną falę kierującą się wprost na mantikorę. Już po chwili widziałem wkurzoną i mokrą mantikorę, która szarżowała w moją stronę. Zawołałem swojego deimona i wyjąłem sztylet. Nie ruszałem się jeszcze chwilkę, aż w końcu rozpędziłem się i odbijając się od drzewa wskoczyłem na bestię. Black odwracał uwagę potwora, a ja zająłem się wyrwaniem fioletowego włosa. Mantikora czując lekki ból na plecach od wyrwania kilku włosów zrzuciła mnie na ziemię. Jeszcze przez chwilę nie mogłem wstać zatrzaskując zęby z bólu, a bestia kierowała się w moją stronę. W końcu używając różdżki stworzyłem wodną powłokę i wziąłem na ręce Blacka. Niebo nagle stało się pełne ciemnych chmur, zaczął wiać coraz mocniej wiatr i zerwały się błyskawice. Wskakując do wodnego portalu potwór zadrapał mnie swoimi ogromnymi pazurami w plecy. Gdy znalazłem się po drugiej stronie portalu, czyli w Krainie Wody i Natury zemdlałem. Przed tym ujrzałem przez chwilę straż mojej siostry. Odzyskując przytomność rozejrzałem się, gdzie jestem. Przede mną stała Kinga.
- Czujesz się lepiej?
- Co?... Tak ale co ty tu robisz?
- Przyszłam zająć się ogrodem, gdy nagle zobaczyłam ciebie jak wyszedłeś z portalu.
- Musiałem zdobyć włos mantikory ...
- Aha czyli to tłumaczy rana na plecach - Odpowiedziała dość poważnie.
- Masz w swoim ogrodzie róże?
- Tak ... nawet sporo, ale powinieneś na razie odpocząć, a nie brać się za następne składniki.
- Nie mam na to czasu - Krzyknąłem stając obolały z łóżka.
- To może pomogę ci?
- Jak chcesz, ale zaprowadź mnie do tych róż.
Wraz z siostrą i deimonem podążałem w stronę ogrodu. Gdy dotarliśmy już na miejsce, zebrałem płatek róży czerwonej i kolec czarnej.
- Zgaduję że potrzebujesz jeszcze jaskru?
- Taa ... ale po niego muszę wracać na na teren Akademii.
- Wiem że tu nie rośnie - Powiedziała lekko zmartwiona.
- O co chodzi?
- Nic, chodź szybko.
Wraz z Kingą szliśmy w ciszy do wodospadu, będący też moim teleportem.
Gdy przenieśliśmy się nad jezioro, nie było już mantikory. Zebrałem z jeziora wodę, ale w tym czasie moja siostra pobiegła za swoim deimonem w stronę lasu. Jak się odkręciłem zobaczyłem tylko kawałek jej sukienki.
- Ej gdzie biegniesz? Czekaj ! - Krzyknąłem, a ona nawet się nie zatrzymała , więc ruszyłem za nią.
Niestety zgubiłem ją przy wejściu do lasu. Szedłem jeszcze kilka minut próbując ją znaleźć. Usłyszałem kogoś za mną, więc wyjąłem swój sztylet i odwracając się przymierzyłem sztylet prosto w osobę. Okazało się że to moja siostra trzymająca w ręku jaskier.
- Nie uciekaj tak nagle i mnie nie strasz - Krzyknąłem na nią.
- Dobrze, przepraszam - Odpowiedziała grzecznie.
Ruszyłem z siostrą do Akademii. Między swoimi pokojami się rozdzieliliśmy.
W swoim pokoju zacząłem robić eliksir.Do probówki wlałem 2 krople wody. Płatek róży zasuszyłem, a kolec czarnej rozkruszyłem i wrzuciłem do probówki wraz z wodą. Delikatnie włożyłem włos mantikory i rozmieszałem, aby się rozpuściło. Jaskier zaparzyłem we wrzątku i włożyłem do fiolki. Przelałem płyn z probówki do fiolki z jaskrem i jeszcze raz wymieszałem. Dodałem płatek zasuszonej róży i zakręciłem fiolkę. Zaniosłem miksturę nauczycielce i pobiegłem do Mihrimah, aby odebrać nagrodę za odwagę. Bo przecież mogłem zginąć :P.

-4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz