niedziela, 4 października 2015

Od Kingi "zadanie I"

Dzisiaj rano wstałam, ubrałam się i szybko ruszyłam na lekcje. Na jednej z przerw spotkałam swojego brata Lysandra i zapytałam się:
- Jak się tu czujesz?
- W sumie spoko, gdyby nie to głupie zadanie domowe.
- Hmm ... jakie zadanie domowe?
- Nie słuchałaś na lekcjach? czy co? Trzeba zebrać odpowiednie składniki i zrobić miksturę.
- Och ... Kompletnie o tym zapomniałam, muszę się śpieszyć. Dzięki że mi przypomniałeś.
- Nie ma sprawy.
Szybko pobiegłam w stronę tablicy na której były wywieszone składniki. Wszystko przepisałam do mojego szkicownika i zaczęłam się zastanawiać, gdzie mogę znaleźć poszczególne składniki.
~Myśl Kinga, gdzie może się znajdować jaskier. Ach tak jest ich pełno nad jeziorem Albireo~
Pakując do torby szkicownik ruszyłam w stronę jeziora. W czasie drogi zauważyłam że nie tylko ja dopiero zaczęłam szukać potrzebnych materiałów. W końcu dotarłam na miejsce, rozejrzałam się chwilę i podeszłam bliżej jeziora. Zerwałam jaskier i przy okazji zabrałam ze sobą krople wody chowając je do fiołki. Następnie wyjęłam ponownie szkicownik i przeczytałam następny składnik.
~Fioletowy włos od mantykory... mantykory? Ach no tak to zwierze o głowie lwa, ogonie skorpiona i skrzydłach nietoperza. Ale czekaj, gdzie ją można spotkać. Z tego co wiem to mantykory często są w miejscach ciemnych, aby łatwiej dopaść swoją ofiarę, więc może poszukam w lesie~
Zadowolona zaczęłam kierować się w stronę lasu Fatet. Gdy już zbliżałam się do celu zaczęłam się dokładnie rozglądać, bo przecież nie chcę być obiadem dla mantykory.
Minęły dwie godziny, a ja nie wpadłam nawet na ślad stwora. Kręciłam się jeszcze przez pół godziny po lesie aż ujrzałam dzikie czerwone róże. Spojrzałam na nie i miałam je narysować w szkicowniku, jednak gdy otworzyłam zeszyt moją uwagę przykuł kolejny składnik. To był płatek czerwonej róży.
- Ale mam szczęście, nie znalazłam jeszcze mantikory, ale mam płatki róż - wykrzyknęłam zachwycona że znalazłam coś po dwóch i pół godzinach.
Zerwałam kilka płatków i schowałam je do szklanego pudełeczka. Ruszyłam dalej, aby nie marnować czasu. Gdy wyszłam z lasu zauważyłam przede mną piękny krajobraz gór. Szłam w jego stronę, aż w końcu ujrzałam na ziemi ślad łapy.
~To nie jest zwykły ślad. Ta łapa jest ogromna, więc zwierze także musi być ogromne. Musi to być łapa niedźwiedzia lub ... mantikory.~
Uśmiechnięta ruszyłam w stronę gór. Powietrze było coraz chłodniejsze, a wiatr wiał coraz mocniej.
- Fatalnie zrobiłam że ubrałam się w bluzkę z krótkim rękawkiem - Zaczęłam mówić sama do siebie dość zmarznięta.
W końcu dotarłam do górskiej jaskini, gdzie rozpaliłam ognisko żeby się ogrzać. Dopiero później usłyszałam z głębi jaskini okropny ryk.
~Jeżeli to mantikora to mam szczęście, a za razem pecha~
Szybko wstałam i zapaliłam pochodnie. Ruszałam się powoli do głębi ciemnej jaskini. W końcu ujrzałam mantikorę, która miała łapy i głowę przyczepioną do ściany. Gdy tylko mnie ujrzała zaczęła się wiercić próbowała zaatakować mnie swoim ogonem.
- Spokojnie, nic ci nie zrobię - Zaczęłam do niej mówić przy czym zaczepiłam pochodnię do ściany i odłożyłam torbę.
Mantikora zaczęła mi ufać i zaprzestała swoich prób zabicia mnie.
- Pomogę ci się wydostać z tego więzienia, ale musisz mi zaufać.
Mantikora usiadła i położyła łep na ziemię. Spokojnie podeszłam i zamoczyłam wodą łańcuchy. Po przez zimno szybko zamarzły, a ja wtedy mocno porozbijałam łańcuchy. W mgnieniu oka mantikora została uwolniona i zaczęła być potulna jak kotek. Szybko zerwałam jeden włos jej sierści i ruszyłam przed siebie. Po kilku godzinach trafiłam do jakiegoś ciemnego miejsca.
~Chyba się zgubiłam, nie rozpoznaję tego miejsca, ale czekaj tam ktoś jest.~
Szybko podeszłam do tajemniczego mężczyzny i zapytałam się:
- Przepraszam mogę prosić o pomoc? Bo właśnie w którą stronę do Akademii?
- Jesteś z tych dobrych? Nie powinno cię tu być - Krzykną na mnie zezłoszczony.
- Przepraszam, zgubiłam się nawet nie wiem gdzie jestem.
- Jesteś na ciemnej stronie ziemi, w pobliżu zamku złej strony. Więc zmykaj stąd zanim ktoś cię znajdzie i zabije.
- Ale ja nie wiem w którą stronę.
- Szlak, zaprowadzę cię tylko musisz się czymś zakryć. - Odrzekł wkurzony chłopak po czym dał mi czarną pelerynę z kapturem - Zakładaj i chodź.
Szybko pędziłam za mężczyzną, a on doprowadził mnie do granicy ziem dobrej i złej. Podziękowałam mu i oddałam pelerynę. Chłopak szybko się zmył, a ja na granicy złej strony zauważyłam czarne róże. Zerwałam kolce i szybko ruszyłam do Akademii. Gdy już dotarłam to pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam robić eliksir. Po jakimś czasie gotowy eliksir dałam nauczycielce.

+3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz