- nie zamierzasz się usprawiedliwić panienko...
- sparrow- przedstawiłam się i dodałam- a wyjaśnienia jako takiego nie mam. Ale jeśli pan chce mogę coś wymyślić- odrazu porzałowałam że się odezwałam.
- ach tak. To zaskakujące że jest panienka szczera ale czasem nie powinno się mówić zbyt dużo. A ja cenię sobie szacunek.- mówił tak spokojnie że nie spodziewałam się ciosu. W ostatniej chwili wyciągnełam miecz i zablokowałam cios.
- po pierwsze szacunek po drugie skupienie na mojej lekcji. A gdyby tak cię zaatakował smok ? to by nie przepuścił a ni chwili aby cię zabić. Na miejsce- rozkazał a ja nie miałam nawet zamiaru nie posłuchać.
Reszta lekcji przebiegła błyskawicznie. Nauczyciel głównie omawiał taktykę walki , pod koniec wyjaśnił nasze zadanie które mamy wykonać. Polegało na znalezieniu pięciu wstążek, ochczenia miecz w jakimś jeziorku no i szlachetnie wyjaśnił zagrożenia.
***
Przemierzałam las ,było cicho ,troche za cicho. Wiatr nie wiał, ptaki przestały ćwierkać a śladu po wstążkach nie było. Nawet nie wiedzialam gdzie szukać. A więc postanowiłam najpierw ochrzcić broń. Kiedy zbliżałam się do jeziora włosy zaczepiły mi się w niszszą gałąź. Zaczełam odplątywać czarny kosmyk i zauważyłam czerwoną wstążke. Tak się ucieszyłam że totalnie zapomiałam o zaplątanych włosach które wyrwałam. Zawiązałam wstążkę na nadgarstku. Powtanowiłam się bardziej skupić.
Podeszłam do jeziora i uklękłam , wyciągnełam miecz w stronę wody kiedy żelazne szpony złapały mnie za rękę. Wynurzyła się postać o szarej skórze wytrzeszczonych oczach i wielkich zębiskach przez który wydobywałsię warkot. Wyszarpęłam rękie i uderzyłam mieczem , z ramienia stwora trysneła ciemna ciecz. Potwur zacisną lapę na nodzie. Tą razą odciełam jej ręke. Stwó zawył i schował się w tafli wody . odcięta ręka lekko jakby uschła a naokoło była plama ciemnej krwi niczym smoła. Ale mimo to dostrzegłam czerwień wstążki. No to chociażby miałam dwie. Obawiałam się zanurzyć miecza w tej wodzie zwłaszcza że ręka mie okropnie piekła po wbiciu szponów tej besti. Ale kiedy zanurzyłam miecz nic się nie stało.
Trzecią wstążke dostrzegłam pod kamieniem kiedy miałam oddalić się od tego jeziora. Dostrzegłam że zmierzchało a więc postanowiłam wrucić drogą okrężną. Byłam zmęczona a skaleczenie strasznie bolało. Ostatnie promienie słońca oświetliły czwartą wstążkę.
Minełam ostatnie drzewa, zdjąwszy z jednego ostatnią wstążkę.
Wróciłam do szkoły.
+3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz