Rano wstałem nawet nie zaspałem co jest dużym plusem. Szybko wziąłem prysznic, ubrałem się i wyszłem z pokoju. Ehh... pofatygowałem się na te przeklęte lekcje. Kiedyś w końcu trzeba zwłaszcza w tedy gdy grozi ci wywalenie na ryj. Już ktoś mi to powiedział że muszę się chociaż trochę postarać bo wylecę. A powrót do domu ojca jakoś wcale mi nie leżał. Więc siedze na tych durnych lekcjach. Byłem obecny ciałem ale napewno nie duchem. Odrazu się wyłączyłem. Lecz zamiast pan sor być ze mnie dumny, że siedze i udaję pilnego ucznia to nie zadaje jakieś beznadziejne zadanie. Nasz profesorek oczekuje, że dostarczymy mu jakieś zasrane czerwone wstążki razy pięć i broń zamocząną w jakimś jeziorze poprostu cudownie. Jakie to szczęście, że nie urodziłem się daltonisto bo w życiu nie przyniusł bym tych wstążek. Od razu zrobiło się zamieszanie chyba nikt nie był tym zachwycony. Lekcja dobiegła konica, więc szybko się zmyłem nie przyłączając się do oburzonych gadek. Od razu z zajęć skierowałem się do lasu aby mieć z głowy te zadanie. Chociasz szczerze interesowało mnie po co te wstążki. Coś tam wspominali aby uważać na zwierzęta, potwory i rośliny... Serio rośliny. Chumor mi dopisywał. O mało nie przeoczyłem wstążki przywiązanej do gałęzi drzewa. To było aż zbyt proste. Podeszłem do drzewa a wtedy on ożyło. Gałęzie zaczeły się kołysać mierząc we mnie. No tak trafiło mi się drzewo tańcerz no przeciesz. W ostatniej chwili zrobiłem unik. Gałąź prawie uderzyła mnie w twarz no to po prostu zniewaga. Wkurzony skupiłem się na ogniu i wtedy drzewo stanęło w ogniu. Już nie było chętne do wymachiwania gałęziami.
- fajnie co zasrana kupo drewna - szepnąłem z uśmiechem
Zerwałem wstążke oddalając się od drzewa. Im dalej oddalałem się od drzewa tym ogień ugasał. Więc pożar lasu nie groził. Pierwszą wstążkie schowałem do kieszeni i szłem dalej. Nie czekałem długo, a przedemną wyrósła jakaś paskuda. Nie wiem co to było ale wyglądało dość paskudnie i podobnie pachniało. Na szyji zawiązaną miał czerwoną wstążkie taką samą która leżała w mojej kieszeni. Pięknie idzie szybciej niż sobie wyobrażałem. Za paska spodni wyciągnąłem swój sztylet. I bez wahania ugodziłem potwora ostrzem. Z rany wyleciała jakaś czarna breja brudząc mi ubranie i niszcząc idealną fryzurę. Nie tylko bestia się wkurzyła za zadany cios. Mało co nie eksplodowałe to było przegięcie. Nie dość, że wyglądam jak jakaś zjawa z horroru to do tego cuchnę jak zgniłe flaki. Potwór ruszył na mnie z otwartą paszczą, a ja zadałem mu ostateczny cios i śmierdziel padł na ziemie. Zerwałem wstązkie i schowałem do tej samej kieszeni co poprzednią. I tyle z mojego dobrego chumoru. Czar prysł byłem wściekły i znudzony tym zadaniem. Następną wstążkie znalazłem przywiązaną do wilka. Nie miałem już ochoty uganiać się za kundlem więc zagwizdałem. Za dwie sekundy wyczółem jej obecność. A w następnej już ją widziałem wśrud gałęzi drzew. Tira uważnie się mi przyglądała swoimi bystrymi oczamy. Nie musiałem nic mówić ona od razu wiedziała co ma zrobić. Podfruneła do góry i znikneła z pola mojego widzenia. Potrzebowała tylko minuty. Usiadła mi na ramieniu a w dziobie trzymała trzecią wstążkie. Upuściła mi ją i dziobneła mnie w ucho jak to miała w zwyczaju. Tira zawsze dziwnie okazywała uczucia. Następne wstążki też znalazłem szybko. Jedna leżała obok mięsożernego kwiatka a drugą miał ogromnu pająk uwiązaną do nogi. Szybko rozprawiłem się z pająkiem i kwiatkiem. Zostało mi tylko znaleść te gówniane jeziorko. Włuczyłem się dobrych pare godzin lecz moje staranie zostało nagrodzone. Znalazłem jeziorko zanurzyłem w nim broń... Wtedy coś złapało mnie za dłoń. Moja samo obrona szybko zadziałała i co kolwiek to było puściło mnie z przerażliwym wrzaskiem. Zaśmierdziało palonym mięsem a woda była spokojna jak na początku. Z wykonanym zadaniem wruciłem do akademika. Brudny i śmierdzący oczywiście wpadłem na kilka osób, które zdążyłem już poznać. Co za wiocha... Z wysoko podniesioną głową olewając śmiechy skierowałem się do pokoi nauczycieli. Znalazłem swojego profesorka i oddałem mu zadanie. Coś chyba mówił ale nawet go nie słuchałem. Wściekły wruciłem do pokoju i odrazu wziąłem gorący prysznic.
-5
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz