- estell co ci- kotka prychnęła. Zadko kiedy ze mną rozmawiała. I ku mojemu zdziwieniu przeszła przez otwarte okno i skoczyła z parapetu w bok. - estella - krzyknęłam podbiegają do okna. Ta wredna małpa pomachała do mnie ogonem z parapetu Tiago i weszła do jego pokoju przez okno. Od razu wyszłam z pokoju i zaczęłam walić w drzwi chłopaka, do puki nie otworzył.
- co znowu- warknął.
- przyszłam po estelle i zapukałam- od razu mu wytłumaczyłam i podkreśliłam ze pukałam
- nic dziwnego ze wcześniej nie pukałaś.- powiedział na tyle cicho ze ledwo go usłyszałam- kto to estella?
- moja kotka- oznajmiłam przepychając się do środka. Estella od razu wskoczyła mi na ręce.
- masz kota? Zabieraj ja mi stąd bo poszczuje na nią mojego geparda
- tylko z próbuj a mu łeb odetnę- wysyczałam. I sama się zdziwiłam jadem we własnym glosie. Nigdy bym nie podniosła miecza na jakiegoś zwierzaka ale chłopak o tym nie wiedział. Ruszyłam do drzwi a kiedy miałam już wyjść chłopak się odezwał
- poczekaj- byłam tak zdziwiona ze zamknęłam drzwi i odkręciłam się do chłopaka. Spojrzałam na niego wyczekująco. - naprawdę byś obcięła jej głowę?- wskazał geparda który wylegiwał się na łóżku.
- nie - powiedziałam oschle- prędzej tobie.
- zaczynam się ciebie bać- teatralnym gestem złapał się za szyję. Lekko się uśmiechnęłam wciąż próbując zachować powagę.
- tylko o to chciałeś się zapytać bo jak nie to gadaj. Przypomnę ci że się na mnie wkurzyłeś.
- chyba powinienem cię przeprosić- dyskretnie zerknął na swojego deimona, ale i tak to wychwyciłam.
- za to że się niby wkradłam a ty mnie wywaliłeś czy za to że chciałeś napuścić geparda na mojego kota? A może za to że jesteś nie gościnny? - spytałam głaszcząc mruczącą kotkę.
<Tiago?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz