W środku znajdowało się zdjęcie całej rodziny- mamy, taty, mojego brata i mnie, lecz także znajdowała się tam malusieńka fiolka z niebieskim napojem i z napisem "Drink me", a do niego przyczepiony kluczyk...
Zapukałam w masywne drzwi, po chwili znikając zostawiając tylko uśmiech widoczny... Zza drzwi słychać było krzyki
-Księżniczka Hope przyszła!
-Ja pójdę po sukienkę!
-Ja przygotuję ucztę!
-Ja pobiegnę po Królową!
Po kilku minutach brama się otworzyła, a ja weszłam znowu stając się widoczna cała... Przy bramie stało około 20 kobiet ubranych schludnie, po chwili wszystkie rozsunęły się na dwie strony, a zza nich wyszła moja matka- Królowa Krainy Marzeń. Kobiety ukłoniły się i ja także... Moja matka także się ukłoniła i podeszła do mnie... Musiałam bardzo mocno wyginać głowę, aby widzieć jej twarz, gdyż była okropnie wysoka... Gdy do mnie podeszła, przytuliła mnie i powiedziała...
-Tęskniłam za tobą, długo cię nie było...
-Ja też tęskniłam...- powiedziałam także ją przytulając
Nagle kobiety zabrały mnie od matki do garderoby... Tam umalowały mnie, ubrały i uczesały... Potem w końcu wypuściły... Podeszłam do mamy i szepnęłam...
-Kochanie, nie mogę się powstrzymać, ja też o tym wiem... Chodzi o to, że idziesz do akademii, aby uczyć się wszystkiego co jest ci potrzebne, by zostać Królową, tak jak ja Księżniczko- powiedziała z dumnym uśmiechem
-Ale mamo, wszystko co jest potrzebne już umiem! Naprawdę, nie potrzebuję tam iść!- powiedziałam z lekkim oburzeniem
-Kochanie, to naprawdę ci pomoże, a poza tym już za późno- już cię tam przyjęli-powiedziała spokojnie, lecz z niepokojem po moim wypowiedzeniu- Ale mam jeszcze coś dla ciebie ode mnie- powiedziała wyciągając ubranie, które wyglądało cudownie!
Po chwili już byłam w nie ubrana i oczywiście zrobiłam uśmiech, który pasował do nowego ubrania, a uśmiechów mam wiele...
-No cóż, ja muszę już wracać, bo muszę się spakować...- powiedziałam zdejmując bransoletkę
-Dobrze, pamiętaj Księżniczko, będziemy tęsknić-uśmiechnęła się i przytuliła mnie
-Panna Cheshire, pokój 25-powiedziała recepcjonistka i zabrała mi papiery
-Dzięki-powiedziałam ujawniając uśmiech
Cała zniknęłam i szłam korytarzami, a inni tylko się przyglądali mojej torbie, bo tylko ją było widać... Mijałam pokoje, gdy nagle zobaczyłam pokoje 24,25 i 26... "Hmmm, jestem zła, więc czas trochę poszaleć pierwszego dnia!"-pomyślałam i wpuściłam zielony eliksir do pokoju 24, a biały do pokoju 26... Zielony tworzył "dżunglę" w pokoju, a Biały "zaśnieżał" cały pokój. "Teraz mogę iść do pokoju"-pomyślałam ujawniając uśmiech ponownie... Otworzyłam drzwi i weszłam do środka... Pierwsze co, to wchodziłam do każdego pomieszczenia w pokoju, aby szybko się zapoznać... Pierwsze pomieszczenie w które wleciałam, to była garderoba- była czarna i ogromna! Kolejna była łazienka, która była koloru ciemno szaro-niebieska... Salonik wyglądał trochę jasno, ale da się przeżyć... Ostatnim pomieszczeniem była sypialnia-może być... Nagle usłyszałam wściekłe odgłosy- ktoś za ścianą był wściekły! Cudownie! Przyłożyłam ucho do ściany najprawdopodobnie z pokoju 26... Oj wkurzyłam gościa... Postanowiłam iść dalej po korytarzu i robić złe rzeczy, jak to ja, do póki nie dojdę do drzwi i wyjdę z tąd... Eliksiry płynęły po różnych pokojach, lecz nie wszystkich... W końcu wyszłam z tamtej nory i znalazłam się w ogrodzie... Znalazłam drzewo, przy którym najczęściej przechodzili uczniowie... Zamieniłam się w kota i zniknęłam w liściach... Nagle przechodził jakiś chłopak i na niego właśnie padł kolejny eliksir, więc się poślizgnął, gdyż ten eliksir zamieniał się w lód... Chłopak upadając spojrzał w górę i chyba mnie zauważył, więc zniknęłam i obserwowałam co się stanie dalej...
<Tiago?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz