Patrzę na chłopaka zdumiona. Całkiem olał nauczycielkę co ją nieźle wkurzyło. Przypomina mi wredną żmiję.
- Tak i najprawdopodobniej nie przyjdzie sama – wzdycham gryząc kanapkę.
- Dosłownie jędza – powiedział
- Jestem tu pierwszy dzień i już się tego dowiedziałam. Będziemy mieli przechlapane. - mówię ze spuszczoną wzrokiem
- A to dlaczego ?
- Y.... no bo ona lubi się mścić. Jest jak żmija – odparłam lekko wzruszając ramionami – Odpowiesz na wcześniej zadanie ci pytanie – uśmiechnęłam się
- Jestem po złej stronie. A ty ?
- Też – odparłam ściszonym głosem, spojrzałam na chłopaka, a ten dziwnie mi się przypatrywał – No co? Nie patrz tak na mnie nie jestem z własnego wyboru. Tak można to uznać – speszyłam się – Ja idę powoli do klasy bo zaraz tu wróci. Idziesz też – zapytałam zbierając się z miejsca. Ten tylko wzruszył ramionami i zaczął wstawać. Idę powoli korytarzem powoli i cicho. W przeciwieństwie do chłopaka. On był bardzo pewny siebie i stąpał równo na ziemi. Wiedział gdzie jest jego miejsce i się z tym nie krył. Był jak samiec alfa w stadzie, choć nie wiem czy lubi być w towarzystwie.
???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz