sobota, 10 października 2015

Od Livie cd Chrisa

Spojrzałam na niego z pode łba.
- Za co ją podziwiam pytasz? Za to, że jest jedną z najgorszych postaci na świecie. Jest przebiegła, sprytna, bezlitosna, okrutna, podstępna... - wymieniając cechy matki zacisnęłam pięści, które zaczęły zamarzać. - Zawsze stawia na swoim. Nie cofa się przed niebezpieczeństwem, nie waha się przed popełnieniem czegoś złego...
Do oczu napłynęły mi łzy, a spływając po policzkach, zamarzały i spadały na stół. Głos mi drżał. Chris to zauważył, bo podszedł i usiadł obok mnie.
- Nie waha się pozbawić cię ostatniej nadziei, ostatniego uśmiechu, sensu życia... osoby dla której oddałbyś wszystko, za to, że tak łatwo potrafi zrobić z kogoś marionetkę, kazać temu komuś robić i mówić coś, co zrani inną osobę, a... a potem... się tej marionetki pozbyć!
Pomieszczenie momentalnie pokrył lód. Okna zaszedł szron, a na suficie pojawił się lodowy obraz mojej matki. Dlaczego tak mówiłam? Bo to przeżyłam. Rok temu byłam szczęśliwa z moim chłopakiem, ale... matka zmanipulowała go, by mnie oczerniał i zostawił. Jednak, gdy dowiedział się, że ona kłamie, było za późno... był w jej sali, przy je tronie... Wpadłam do komnaty i biegłam do nich, on chciał do mnie, ale...matka dotknęła go swoim berłem i zamroziła, zmieniła w lodowy posąg. Potem owy posąg... rozbiła. Wstałam i ruszyłam do wyjścia, ale Chris mnie zatrzymał.
- Chcesz taka być? - spytał z dziwnym współczuciem w głosie.
- Złym nie jest się z wyboru Chris, to narzucają nam rodzice i ich historie.
- Nie musisz podążać śladem matki.
- Nie chcę skończyć jak owa kukiełka Chris... nie chcę roztrzaskać się na tysiące kawałeczków. Nie chcę skończyć jak Harry...
Łzy zaczęły lecieć jeszcze mocniej. Wyrwałam się z jego uścisku i wybiegłam z sali. Pewnie teraz moja matka tam wparuje i opowie mu historię Harry'ego...


Chris

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz