Po rozmowie z Tiago ruszyłam w stronę akademi. Nagle z zza szkoły wyszli jacyś dość nie sympatyczni z widoku kolesie, śmiejąc się. Czułam że coś musieli zrobić i akurat nie wróżyło to nic dobrego. Spokojnie poszłam w kierunku miejsca z którego wychodzili. Chwilę rozglądałam się po terenie i w końcu zauważyłam ... Tiago? I w dodatku nieprzytomnego. Szybko pobiegłam do chłopaka wyjmując z torby wodę i chusteczkę. Przy dokładniejszym przyjżeniu się zauważyłam że to jednak nie Tiago, ale i tak chciałam mu pomóc, chwile posiedziałam przy nim wycierając jego czoło mokrą chusteczką. Zajmowałam się chłopakiem do czasu, gdy się ocknie. W pewnej chwili oczy mężczyzny się otworzyły, a ja od razu zaczełam:
- Hey lepiej się czujesz?
- Troche lepiej dzięki, a tak wogóle kim jesteś?
- To teraz nie istotne, dasz rade wstać?
-W sumie mogę spróbować, ale wszystko mnie boli.
- Pomogę ci wstać, ale najpierw możesz mi powiedzieć swoje imię?
- Jestem Samuel.
Pomogłam chłopakowi wstać i zaprowadziłam do swojego pokoju. Wziełam z szuflady tabletki przeciwbólowe i opatrzyłam Samuela.
- Ja się przedstawiłem, a ty jak się nazywasz?
- Jestem Kinga i jestem córką Księżniczki wody i Księcia natury, a kto jest twoim rodzicem?
<Samuel>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz