W nocy nie mogłam spać. Śniły mi się koszmary, a pieczenie w ręce wcale nie pomagał. Jak oddałam wstążki od razu poszłam do pielęgniarki, która założyła mi opatrunek. Otworzyłam okno i pozwoliłam wiatru owiewać moją twarz. Ale to mi nie wystarczało. Pośpiesznie się ubrałam i włożyłam miecz za pas. Dopiero teraz zauważyłam ciemne zakończenie broni. Po cichu wyszłam na dwór. Mimo że zdawałam sobie sprawę z zagrożenia. Ale potrafiłam o siebie zadbać.
Księżyc słabo oświetlał ścieżkę a więc z początku nie zauważyłam opierającego się o drzewo chłopaka. Miał chyba ciemne włosy i jeszcze bardziej ciemne oczy. Obrzucił mnie spojrzeniem i się uśmiechnął. Co było zniewalające, a on zapewne zdawał sobie z tego sprawę.
- Co robisz o tej porze w lesie? - spytał i od razu dodał nie pozwalając mi odpowiedzieć. No super gość do rozmów, nie ma co.- to dość nie bezpieczne.
- Taa, to chyba mogłabym spytać cię o to samo. - stwierdziłam, wymijając chłopaka. Ruszyłam dalej. Chłopak oczywiście nie odpuścił i poszedł za mną
- Pierwszy zadałem to pytanie.- zauważył
- Fakt, a mnie wcale nie obchodzi twoja odpowiedz. A jak raczej zauważyłeś spaceruję. W środku nocy nikt nie chodzi a więc byłam pewna że nie spotkam jakiegoś zadufanego w sobie gnojka- rzuciłam. I myślałam że dam mu jasno do zrozumienia że nie chcę z nim gadać, ale ten uparcie kontynuował.
- Aha no to się przeliczyłaś. Ja uważam że lasy nocą są ładniejsze. - zastanawiałam się z kąt go kojarzę. Nic nie wymyśliłam
- Jakie to romantyczne
- Ej no co ja ci takiego zrobiłem. Staram się być miły i w ogóle. - i upierdliwy. dodałam w myślach. Przez chwilę szliśmy w milczeniu, i gdybym nie słyszała łamanych gałęzi i deptanych liści pomyślałabym że się odczepił, ale kiedy zaczęłam się napajać ciszą ten ją przerwał.
- Po której jesteś stronie?- to pytanie mnie zdziwiło że aż się na chwilę zatrzymałam.
- A czemu pytasz?
- No tu to standardowe pytanie takie jak pytanie o imię. Nie zauważyłaś?- wydawał się naprawdę zdziwiony.
- Nikt mnie o to jeszcze nie pytał. A ty po której jesteś.
- Na diabła ale się z tobą ciężko gada. - ale wymówił to spokojnie co mnie jeszcze bardziej zdziwiło.
-Yyy- nie byłam pewna co odpowiedzieć- no to trochę trudne.Jak masz na imię?- zmieniłam temat a chłopak się roześmiał. Nie byłam pewna czy na moją dziwną odpowiedź czy na szybką zmianę tematu.
- Co w tym takiego trudnego?
- No starzy wszystkich tu obecnych są albo źli albo dobrzy. Oni mają łatwiej. Mój ojciec cóż..- zaskoczyło mnie to jak łatwo mi się było mu zwierzać. Może dlatego że była noc a ręka bolała nie do wytrzymania.- on jest raczej neutralny. Zależy mu jedynie na jego własnym dobru i często na nie korzyść innych. Ale nie rzuca zaklęć by zmienić pięknego księcia w żabę.
- Ale musiałaś wybrać którąś ze stron na początku.- stwierdził. Zorientowałam się że wciąż stoimy a więc ruszyłam dalej
- No wybrałam złą ale..
- Kim jest twój ojciec - przerwał mi nagle.
- Jack Sparrow- powiedziałam a kiedy chyba nie skojarzył dodałam- piraci, morze te sprawy. No dobra a więc po której jesteś stronie?- spytałam kiedy skojarzył nazwisko z postacią.
< Chris, co ty na to? ja się zwierzyłam>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz