niedziela, 25 października 2015

Od Jonathan'a cd Edmunda

Przyznam, patrzenie na roześmianego, tańczącego blondyna był nie tyle co zabawny, co po prostu uroczy. Szczególnie, gdy dodatkowo nucił pod nosem piosenkę, zapewne samego króla Rock'and'Rolla- Elvis'a Presley'a. Rozbrajało mnie też to, że tańczył z mopem, którego... końce? Latały na wszystkie strony. Chłopak zauważył mnie niedługo po tym, widocznie piosenka w jego MP3 musiała już się skończyć. Widząc mnie, spalił buraka i czym prędzej wrócił do pracy, jakby chciał mi przekazać: "Zapomnij o tym co tu się działo!". Ja natomiast musiałem się odezwać, a po moich słowach Leroy zastygł w bezruchu.
- To ja powinienem być na miejscu tego mopa- w tym momencie wymierzyłem sobie mentalnego policzka. Moja głupota przekracza wszelkie granice. Jak mogłem powiedzieć takie coś? Przecież on mnie zaraz wyśmieje i znowu to ja będę na straconej pozycji. Postanowiłem przyjąć taktykę Edmunda i wróciłem do pracy. Udało mi się już wysprzątać kawałek sali na dole, więc chciałem sprawdzić jak radzi sobie Edmund, a potem to już doskonale wiemy co się stało.
Więc znowu zacząłem szorować mopem po ziemi, gdy nagle po pokoju zabrzmiała muzyka, szczotka, którą przed chwilą trzymałem w rękach wylądowała w kącie sali, a ja zostałem porwany do tańca przez blondyna. Przyznam, nie umiem tańczyć, ale udawało mu się jakoś mnie prowadzić. Jako iż jestem niezdarą, ciągle plątały mi się nogi, albo deptałem stopy wyższego, za co co chwila go przepraszałem. Jednak prawie cały czas się śmialiśmy z nas samych, nie zwracając uwagi na pot, który już zbierał się na naszych czołach, i na zmęczenie, które ujawniało się sapaniem z naszej strony. Pewnie gdyby ktoś z zewnątrz stanąłby przy drzwiach, myślałby, że się kochamy, a Presley służy nam jako zagłuszacz naszych jęków, krzyków i skrzypienia biurka nauczycielki, na którym blondyn brałby mnie całym sobą, szepcząc mi do ucha, czy wszystko dobrze i że jestem wspaniały... marzenia...
Chyba każdy wie, jak wygląda taniec do takiej muzyki, więc mogę szczędzić sobie szczegółów. Dopiero pod koniec wpadliśmy na pomysł, aby zrobić figurę z 'Dirty Dancing', tak dla jaj. Wiedziałem, że nie będzie to bezpieczne, szczególnie patrząc na odłamki szkła, na których mogłem w razie czego wylądować. Nie tyle co się bałem, co po prostu przeszedł mnie dreszczyk ekscytacji. Wziąć rozbieg, było łatwo. Reszta mojego życia zależała w tym momencie od blondyna. Przerażony zamknąłem oczy, ale ciepło rozchodzące się po moim ciele, przez jego palce na moich bokach, dało mi poczucie bezpieczeństwa i gdy otworzyłem oczy, rzeczywiście, byłem w górze, trzymany przez kogoś, komu w tym momencie byłbym w stanie oddać wszystko, byleby być blisko niego. Nie w sensie fizycznym.
Gdy chłopak opuścił mnie na ziemię, rzuciłem mu się na szyję i zadrżałem, gdy poczułem jego gorąc na swoim całym, wątłym ciałku. Dodatkowo jego dłonie powędrowały na moje biodra, by zacisnąć na nich palce tak mocno, że zapewne zostaną tam siniaki, wywołując u mnie długi, przepełniony rozkoszą jęk, który wydarł się z mojego gardła zupełnie przez przypadek. Chłopak widąc jak bardzo spięty jestem, zrobił noski-eskimoski, za co dziękowałem Bogu. Zdawało się jakby tego w ogóle nie usłyszał, bądź to zignorował. Był mi to winien, bo nie wypominałem mu jego wzwodu. Można powiedzieć, że byliśmy kwita. Jednak ja i tak przytulałem się do niego jeszcze przez dłuższy czas, nie mając ochoty przerywać naszego zbliżenia. Z pewnością zaraz zrobiłbym coś głupiego (czytaj: pocałowałbym go) ale w ostatniej chwili wycofałem się z tego zamiaru. Wątpię, by podobali mu się chłopcy, a poza tym jest z rodziny królewskiej no i... tak nie przystoi osobom o takim stanowisku! To znaczy, gdybym był synem jakiegoś króla, ale ja jestem zwykłym dzieckiem zrodzonym z płatku śniegu, a mój ojciec to chochlik. Nasi rodzice, poprawka, JEGO nie byliby zbytnio... pocieszeni faktem, że ich syn to gej, a dodatkowo spotyka się z... kimś takim jak ja. Speszony swoimi myślami, oderwałem się od blondyna i ze spuszczoną głową wróciłem do pracy. Chłopak zdawał się zdezorientowany, ale nic nie powiedział, tylko westchnął i także począł sprzątać. Nie zamieniliśmy już żadnego słowa, wręcz staraliśmy się unikać nawzajem. Po skończeniu, ruszyliśmy w dwie, zupełnie różne strony. Nie spotkaliśmy się już do końca dnia, widzieliśmy się, ale żadne z nas nie miało ochoty podejść i zagadać.

- Pokłóciliście się?- rankiem zbudził mnie irytujący głos irytującego gronostaja.
- Co?- moje zaspanie dało o sobie się we znaki, nie za bardzo jeszcze kontaktowałem tuż po przebudzeniu. Zwierzak natychmiast wskoczył na moją twarz i zdzielił mnie łapką po nosie. Zrezygnowany, wiedząc, że nie da mi spokoju, złapałem go za kark i ściągnąłem z siebie, by odłożyć go na biały, lakierowany stolik nocny.
- Pokłóciliście się?!- wrzasnął, na co tylko mruknąłem i pokręciłem głową- Nie spotykasz się z nim od czterech dni!
- Groco, to była tylko przelotna znajomość.
- O nie, nie, to nie była znajomość. Patrzyłeś na niego jak na Boga! Jakby był twoim panem!- założył łapki na piersi. Nie odpowiedziałem na to jakże idiotyczne i nie mające żadnego znaczenia, ani ziarna prawdy, stwierdzenie. Odkryłem swoje nagie ciało (tak, śpię bez bielizny) i poszedłem do biurka po telefon. Nie dostałem żadnej wiadomości, więc tylko zacząłem coś przeglądać, błądząc bez sensu po pokoju. Mieliśmy dzisiaj wolne od zajęć lekcyjnych, więc pozwoliłem sobie na poleniuchowanie. Gdy stałem na środku pokoju, zwrócony bokiem do drzwi, otworzyły się one niespodziewanie i zobaczyłem tam blondyna. Widząc mnie, chwycił mocniej klamkę, wszedł do środka i trzasnął o framugi, zamykając drzwi.
- Jonathan! Ubierz się!- jakim cudem jego głos jest tak piskliwy?! Nie robiło na mnie większego znaczenia to, że stoję przed nim jedynie w stroju Adama.
- ... Booo?- uniosłem wyżej brew, marszcząc przy tym nosek.
- Bo... jesteś nagi?!
- To mój pokój, mogę tu robić co chcę.
- Ale błagam! Ubierz się!- jego policzki zrobiły się czerwone.
- Czemu mam się ubierać? Może ty się rozbierz- fuknąłem, po czym chwyciłem pierwsze lepsze bokserki i leniwie naciągnąłem je na swój, jakże zgrabny i cudowny, tyłek.

(Eeeedziu?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz